Przeżył szok na stacji: w 45-litrowy bak weszły ponad 54 litry!

Michał Stangret
25.01.2016 14:22
A A A
Reklamacja na stacji Statoil

Reklamacja na stacji Statoil (mat wł / AG)

Wielkie było zdziwienie naszego czytelnika, który postanowił zatankować do pełna swoją Skodę na jednej ze stacji sieci Statoil


Zdarzenie miało miejsce w środę 20 stycznia w Wadowicach. Nasz czytelnik postanowił zatankować tam do pełna bak swojego auta. To Skoda Fabia, której pojemność baku wg. danych technicznych - jak mówi nasz czytelnik - wynosi 45 litrów. A on lał i lał. I udało mu się zmieścić w baku... dokładnie 54,32 litry benzyny 95. Tyle wskazał licznik dystrybutora. A - jak dodaje - nie podjechał na stację z zupełnie pustym bakiem. Nasz czytelnik przestraszył się, że dystrybutor zawyżał ilość wlewanego do baku paliwa i stacja chce go naciąć. Postanowił nie dać za wygraną i złożył reklamację licząc na zwrot "nadpłaconej kwoty", która wyniosła ponad 36 zł.

Jeszcze w piątek (tuż po tym jak czytelnik opowiedział nam o swojej przygodzie) zadzwoniliśmy do koncernu Statoil. Od Krystyny Antoniewicz-Sas, rzeczniczki prasowej Statoil usłyszeliśmy, że "koncern na pewno nie oszukuje na ilości wlewanego paliwa" i ich "stacje przechodzą na bieżąco wszystkie kontrole". Antosiewicz-Sas zapewniła, że w wyniku naszego telefonu zajmą się sprawą priorytetowo, ale szczegółową odpowiedź przekażą nam w poniedziałek. Zasugerowała również, by zasięgnąć też informacji w firmie Skoda, bo to nie pierwszy raz kiedy Statoil dostaje tego typu reklamacje od posiadaczy aut tej właśnie marki.

Skoda wyjaśnia: "są dwie możliwości..."

- Pojemność baku Fabii katalogowo to jest faktycznie 45 litrów. Ale każdy samochód, w tym między innymi Fabia, jest wyposażony również w specjalne komory, które mają co do zasady i z założenia niwelować efekty związane z rozszerzalnością paliwa - wyjaśnia nam Michał Cabaj z działu marketingu Skody. - Chodzi o to, że paliwo pod wpływem wyższej temperatury zwiększa swą objętość, do tego wydzielają się opary. Temu mają służyć te specjalne komory, w których ten, nazwijmy to dodatkowy nadmiar zatankowanego paliwa może być magazynowany. I rzeczywiście ta różnica objętości może sięgać nawet kilkunastu litrów - opowiada Cabaj. - Natomiast my w żadnym stopniu nie rekomendujemy tak wlewać paliwa by je zapełniać. Tak jest skonstruowany bak, że przy poziomie bezpiecznego zapełnienia dystrybutor to wyczuwa i następuje odbicie, czyli zadziała blokada w dystrybutorze i to jest informacja dla osoby która tankuje pojazd, że powinna więcej już nie dolewać - dodaje Cabaj. - Obowiązkiem każdego posiadacza samochodu jest zapoznać się z instrukcją obsługi dołączonej do samochodu gdzie taka informacja jest napisana. Więc jeżeli ten pan dolewał pomimo tego, że nie powinien tego robić na własne życzenie nagina te przepisy - mówi.

- Wypełniając paliwem dodatkowe przestrzenie nie pozostawiamy przestrzeni na zmagazynowanie oparów paliwa i dodatkowego paliwa które powstało w wyniku zwiększenia się objętości. Może to wpływać negatywnie na podzespoły pojazdu związane z układem paliwowym, np. na filtr paliwa, obieg cieczy w układzie paliwowym. Ograniczamy też swój poziom bezpieczeństwa, bo jeżeli producent zaleca żeby tankować 45 litrów a nie więcej, no to robi to z konkretnych przyczyn a nie jest to jakieś widzimisię. Ale nie chcę atakować klienta, wszystko zależy od tego czy faktycznie tankował tylko do "kliknięcia" dystrybutora, czy potem dolewał - mówi Cabaj

Skontaktowaliśmy się z naszym czytelnikiem, który zarzeka się, że zawsze tankuje do momentu automatycznego zablokowania się dystrybutora i nigdy nie przyszłoby mu do głowy, by dolewać paliwo po "kliknięciu". Co na to Skoda?

- Jeżeli faktycznie weszło mu 54 litry bez odbicia, to jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że jednak pojawił się błąd na etapie pomiaru ilości faktycznie zatankowanego paliwa. Czyli możemy mieć do czynienia z fałszowaniem pomiaru paliwa, które zostało faktycznie zatankowane. Nie jest wykluczone, że Statoil zgrabnie odbija piłeczkę i przerzuca odpowiedzialność na producenta samochodu - mówi Cabaj.

Co Statoil na te zarzuty?

W poniedziałek (25 stycznia) Statoil przesłał nam obiecaną szczegółową odpowiedź. W piśmie będącym odpowiedzią na reklamację naszego czytelnika, potwierdzają, że... z ich strony wszystko jest w porządku.

Wyjaśniają, że dystrybutor, z którego korzystał nasz czytelnik posiada ważne świadectwo legalizacji (wydane przez Naczelnika Obwodowego Urzędu Miar w Krakowie), spełnia wymagania prawne którym powinny odpowiadać tego typu instalacje pomiarowe, przeszedł związane z tym kontrole. Dodają też, że "zostało sprawdzone, iż na odmierzaczu [red. chodzi o dystrybutor z którego korzystał nasz czytelnik] nie są naruszone plomby. Dodatkowo informujemy, że klienci w tym dniu nie zgłaszali żadnych nieprawidłowości w pracy ww. odmierzacza. W trakcie postępowania wyjaśniającego zostało stwierdzone, iż paliwo zostało wydane przez dystrybutor poprawnie".

I odbijają piłeczkę, wracając do sprawy "dodatkowych przestrzeni" w baku samochodu. - Chcielibyśmy zwrócić Pana uwagę na fakt, że zbiorniki paliwa w aucie Skoda Fabia I i Skoda Fabia II posiadają dodatkowe przestrzenie, które pozwalają utrzymać stabilność ciśnienia w zbiorniku, przy możliwej szerokiej zmianie temperatury paliwa. Ich występowanie jest ściśle powiązane z funkcją odpowietrzania zbiornika paliwa.

Jest jednak "nowość", która stawia pod znakiem zapytania dotychczasowe usłyszane przez nas wyjaśnienia Skody. Statoil w mailu do Metrocafe.pl cytuje informację pochodzącą - jak pisze sieć - z instrukcji obsługi Skody. -Zgodnie z informacjami uzyskanymi od przedstawiciela firmy Volkswagen Group Polska w instrukcji obsługi samochodów producent przekazuje klientom następujący komunikat: "Przy wkładaniu pistoletu dystrybutora do króćca wlewowego należy zwracać uwagę, by nie naciskać na zawór w króćcu wlewowym. Mogłoby to spowodować niezamierzone zatankowanie dodatkowej objętości, która jest przeznaczona na wypadek rozszerzania się paliwa. Konsekwencją tego mogłoby być przelanie się paliwa lub uszkodzenia elementów zbiornika paliwa".

- Jeśli podczas tankowania końcówka pistoletu oprze się na zaworze odpowietrzającym, znajdującym się w górnej części otworu wlewowego, powodując jego uchylenie, wówczas moment pierwszego zatrzymania pracy dystrybutora nastąpi znacznie później i może wtedy dojść do sytuacji "przetankowania" zbiornika paliwa. Po samoczynnym wyłączeniu się pistoletu dystrybutora, dalsze napełnianie zbiornika prowadzi do wypełnienia paliwem dodatkowych przestrzeni. Z praktyki oraz na podstawie zebranych dotychczas informacji wiemy, ze nie jest możliwe wlanie w ten sposób więcej, aniżeli 12 litrów paliwa - czytamy w piśmie które przesłał nam Statoil. - W związku z powyższym nie możemy uznać reklamacji za zasadną - kończy pismo sieć Statoil.



Skody faktycznie łatwo "przetankować"?

Zarzuty są o tyle ciekawe, że - jak słyszymy od Krystyny Antoniewicz-Sas, rzeczniczki prasowej Statoil - tego typu reklamacje "już wcześniej pojawiały się w przypadku aut marki Skoda", a "w przypadku aut innych marek problemu nie ma". Czy faktycznie Skody łatwo niechcący przetankować? Czy Skoda zamierza jakoś rozwiązać ten problem? Czy będzie wyczulać klientów by uniknęli ryzyka przetankowania pojazdu, co - jak przecież słyszeliśmy od przedstawiciela Skody - nie jest wskazane? Co ma w końcu zrobić nasz czytelnik i inni użytkownicy takich, by mieć pewność, że tankują bezpiecznie? Przesłaliśmy te pytania do Skody i czekamy na odpowiedzi.

Skoda właśnie przesłała do redakcji Metrocafe.pl (wtorek 26 stycznia; godz 10.20) odpowiedź na pierwsze z powyższych pytań: "Czy skody łatwo przetankować?". Firma jednak się przyznaje. - To prawda, że końcówką pistoletu dystrybutora można uchylić zawór odpowietrzający i spowodować w ten sposób późniejsze wyłączenie się pistoletu. Takie rozwiązanie maja także VW Polo. Sądzę, że "przetankowanie" jest bardziej przypadkowe niż łatwe, a firma paliwowa może mieć fałszywy obraz sytuacji, bo docierają do niej przede wszystkim tego typu reklamacje. Być może posiadacze SKÓD zwracają większą uwagę na swój samochód niż inni kierowcy - wyjaśnia Michał Cabaj, z działu marketingu Skody. Czekamy na kolejne odpowiedzi.

Jak oszukują na stacjach?

Inspekcja Handlowa kilka dni temu opublikowała raport z kontroli stacji benzynowych, a konkretnie odmierzaczy paliw. Okazuje się, że spośród sprawdzonych 243 odmierzaczy aż 40 nieprawidłowo wskazywało ilość tankowanego paliwa (szczegóły znajdziesz pod tym linkiem). To oznacza, że w przypadku 16,4 proc. takich urządzeń ujawniono błędne wskazania. Badania wykazały, że nieprawidłowe wskazania wahały się od +0,14 proc. do +7,2 proc. na niekorzyść klientów. Oznacza to, że kierowcy tankowali mniej paliwa, niż wynikałoby ze wskazań urządzenia.

Zobacz więcej na temat:

Zobacz także